Czego nauczyłam się podczas 541 dni w Australii?

Plaże w Australii

Zanim przejdę dalej, to wyjaśnię śmieszne liczby:

514 dni = 17 miesięcy, które spędziłam w krainie Oz.

Ta da!

Ale w sumie:

Shit, 17 miesięcy minęło!

Jak z bata!

W końcu udało mi się naskrobać małe podsumowanie. Czyli moje skromne spojrzenie na realia życia w Brisbane. Z przymrużeniem oka, bez owijania w bawełnę.

Startujemy!

1. Po co Ci buty?

Klasyk. W kilku słowach: Brisbane jest trochę jak przysłowiowa Rosja.

To stan umysłu.

Boso

Przez większość roku jest tropikalnie więc Australijczycy odstawiają je w kąt i strzałka na bosaka! Ludzi na boso można spotkać wszędzie – na ulicy, w sklepie, w toaletach publicznych (FUJ!) i jest to widok powszechny.

2. Zaufanie jest podstawą.

W Australii po raz pierwszy spotkałam się z ideą „honesty box'”, czyli w skrócie: rolnicy/sprzedawcy, którzy chcą sobie dorobić, wystawiają przy drodze swoje stoiska z warzywami, owocami, kwiatami, miodem etc. Jednak uciążliwa pogoda (tropiki w lecie) i wyluzowana natura Australijczyków sprawiły, że stoiska stały się „samoobsługowe”. Jak to działa?

Stoisko farmerów w Australii

Podjeżdzasz, wybierasz to co chcesz kupić, odliczasz odpowiednią ilość pieniędzy i wrzucasz je do skarbonki pozostawionej na stoisku czyli właśnie „honesty box’a”. Duże zaufanie sprzedawców do potencjalnych klientów sprawia, że w 90% przypadków korzystają z tego uczciwe osoby, które płacą odpowiednią ilość pieniędzy i odjeżdzają. Proste! I dużo świadczy o kulturze Australijczyków 🙂 Duży plus.

3. Po 21:30 będziesz głodny.

W tygodniu, większość miejsc zamyka kuchnię około 21-21:30. W weekendy 22-22:30. Rzadko kiedy można coś zjeść na mieście w późniejszych godzinach.

Zamykają się nawet kebaby!

jedzenie w Australii

Najbardziej przeżywali to moi znajomi z Hiszpanii, którzy zazwyczaj o 22 zaczynają dopiero kolację.

Nie inaczej sprawa się ma z największymi supermarketami, które w soboty i niedziele potrafią się zamknąć o…17:00.

4. Kawa = tlen.

Nic dodać, nic ująć. Kawa jest zdecydowanie jednym z najważniejszych elementów dnia większości osób mieszkających w Australii. Australijczycy są na punkcie kawy totalnie świrnięci!

Nie bez powodu uznaje się, że Australia ma jedną z najlepszych kaw na świecie (importują z Ameryki Południowej i Afryki, ale wypalają i przygotowują samodzielnie). I to jak!!!

Nie będę ukrywać – pracując jako barista, udzieliła mi się obsesja, która trwa i trwa…Niestety, ceny kawy w Polsce powalają, szczególnie w porównaniu z jakością!

5. Jesteś ważniejszy/a niż grafik kierowcy.

Od zawsze wspominam sytuacje, kiedy idąc do szkoły chciałam wsiąść do tramwaju, na który ledwo zdążyłam, a przesympatyczna Pani motornicza zamykała mi PO KOLEI WSZYSTKIE DRZWI. Nie, to nie żart. Historia prawdziwa.

Łapię stopa w Australii

Nauczona doświadczeniem, nie spodziewałam się, że sytuacja w Australii wielokrotnie będzie o 180 stopni inna. Tutaj kierowcy zatrzymają autobus, który już ruszył z przystanku, żeby tylko udało Ci się zdążyć! I zrobią to z uśmiechem!

6. Dinozaury na ulicy nie są niczym niezwykłym.

Yep. Tak zwane „Water Dragons”, na które pierwszy raz zareagowałam krzykiem są tutaj odpowiednikiem wiewiórek w Łazienkach w Warszawie. Trochę mi zajęło żeby przyzwyczaić się do widoku ogromnych jaszurów przechodzących mi drogę w parku lub ukrywających się gdzieś po za ścieżką. Słodziaki. Nie pytajcie skąd one się wzięły.

Water dragons w Australii

7. Nigdy nie pij wódki z Australijczykiem.

Ok. Wyjaśnienie: sama nie piję alkoholu częściej niż przysłowiowa raz w miesiącu lampka wina.

Natomiast, chcąc pochwalić moim znajomym podlaską Żubrówkę, skończyłam po 2 shotach z kompletnie pijanymi Aussies. Oni są jednak narodem preferującym piwo. Nie polecam picia z nimi wódki.

8. Boże Narodzenie.

Dwa razy spędziłam swoje święta na plaży i niestety, mimo usilnych starań Australijczyków żeby Boże Narodzenie przy 40 stopniach  miało chociaż namiastkę atmosfery białych świąt – nie zadziałało. Święta na plaży, lekkie przekąski i piwnie zakrapiane imprezy świąteczne mają swój urok, ale popijanie mrożonej kawy w kubku ze świętym Mikołajem w rękawiczkach jest, delikatnie mówiąc, dziwne.

9. Kangury to nie maskotki.

Tutaj pisałam pisałam o tym dlaczego Australijczycy nie lubią kangurów.

10. Nie masz znajomych? Nie szkodzi!

Australijczycy są uznawani za jeden z najbardziej przyjaznym narodów na świecie. Sporo przyjezdnych czuje się tu dobrze właśnie ze względu na otwartą naturę i niegasnący optymizm mieszkańców Kangurolandii.

koala w Australii

Większość mijanych na ulicy ludzi uśmiechnie się do Ciebie, a czasami zapyta też jak mija Ci dzień. Ciężko tu być gburem!

11. Twój outfit, Twoja sprawa.

Nie posunęłabym się do stwierdzenia, że codziennością jest przychodzenie do pracy w szortach i koszulce na ramiączkach, ale zdecydowanie panuje tu dużo większa swoboda w ubiorze!

Nie wspomnę już o tym, że na ulicy spotka się wszystkie możliwe style świata.

12. Ani do tańca, ni do różańca.

Mimo, że taniec jest ważnym elementem kultury rodowitych mieszkańców – Aborygenów, to w Australii na próżno szukać zapalonych tancerzy. Subiektywnie stwierdzam, że Australijczycy nie są roztańczonym narodem. Ważniejsze są tutaj wyjścia na piwo, plaże, pikniki, grille i kempingi.

Kemping w Australii

Jeśli chcesz potańczyć – skieruj kroki do jednego ze latynoskich studiów tanecznych.

Tak samo sprawa ma się z religią. Tylko 37% Australijczyków zadeklarowało się jako wierzący – praktykujący (dowolnego wyznania). Kościół w Australii przegrywa z plażą i oceanem!

13. Trzymaj się na dystans…

Odległości w Australii to zawsze jedna z największych niespodzianek dla wszystkich podróżujących. Coś, co na mapie wygląda jakby było oddalone o rzut beretem, zazwyczaj zakłada co najmniej 3-5h jazdy. Ja w ciągu swojej małej objazdówki w 3 tygodnie zrobiłam ponad 6000km.

Roadtrip w Australii

Warto pamiętać o dodatkowych zapasach paliwa, szczególnie planując dłuższe roadtripy!

14. Najbardziej niedoceniana cywilizacja świata.

Mroczny sekret Australii, czyli Aborygeni i ich kultura,(k która powoli zaczyna odchodzić w zapomnienie. Nie jestem zdziwiona faktem, że Europejczycy nie wiele o nich wiedzą, ale żeby sami Australijczycy (większość) mieli tak znikomą wiedzą na temat rdzennych mieszkańcach kontynentu, to się nie spodziewałam.

Aborygeni w Australii

Na szczęście miałam okazję zapoznać się trochę z tą fascynującą cywilizacją i mogę większość bzdur, które słyszy się w mediach o Aborygenach (że tylko piją, ćpają i kradną), wyrzucić do kosza. Niedoceniana kultura, która ma naprawdę dużo do zaoferowania. Będę pisała o tym szerzej. Tymczasem, polecam obejrzeć ten krótki dokument o Aborygenach: Servant or Slave.

15. Pobudka!

To właśnie w Australii stwierdziłam, że tak naprawdę jestem rannym ptaszkiem i właśnie w godzinach porannych jestem najbardziej produktywna. Geograficzne położenie Brisbane (bliżej równika) sprawia, że słońce zachodzi tam po godzinie 6 wieczorem i pojawia się na niebie około godziny 5:30 rano.

Wschód słonca w Australii

Mój organizm przestawił się w tryb poranny i podążając śladami wielu Australijczyków, zazwyczaj zaczynałam swój dzień właśnie około godziny 5:30. Bardzo wcześnie otwierają się też kawiarnie, gdzie część Aussies codziennie wybiera się na śniadanie. Nie wspomnę o tłumach biegaczy w parkach, którzy joggingują przed rozpoczęciem pracy o 9.

16. Nigdy nie wiadomo co znajdziesz.

Australię pokochałam za piękną przyrodę i nieprzewidywalność zdarzeń. Ogromny rozmiar kraju i małe zaludnienie sprawił, że zjeżdżając gdzieś z autostrady naprawdę nie trudno jest tu znaleźć niespodziewanie nowe, cudowne miejsca. Słyszałam, że chcąc odwiedzać w Australii nową plażę każdego dnia, spędziłoby się ponad 60 lat zanim zobaczy się wszystkie. Ten kraj jest pełen niespodzianek, zachwycającej flory i fauny i nieprzewidywalnej pogody.

Krajobraz w Australii

Przykład? Grad przy temperaturze 25 stopni, znikąd. Ot, tak. Kawałki lodu autentycznie mogą zrobić tutaj wgniecenia na samochodzie. Nie wspomnę już o szalonych burzach, kiedy na niebie malują się wszystkie odcienie granatu i fioletu przerywane czasami zygzakami piorunów.

17. Co z tym alkoholem?

Alkoholu nie można kupić w supermarkecie, co naprawdę jest dla mnie niezrozumiałe, jako że alkoholowy BWS znajduje się tuż obok. W pierwszym tygodniu myślałam, że Ginger Beer ma w sobie alkohol, ale mimo „beer” w nazwie okazał się po prostu napojem haha.

Jak już uda się dotrzeć do alkoholowego, to warto wiedzieć, że:

a) Australijczycy kochają piwo

b) Wina australijskie są pyszniutkie

c) Alkohol jest cholernie drogi!

Alkohol w Australii

O krainie kangurów mogłabym pisać jeszcze duuuużo… i zapewne w przyszłości będę jeszcze nieraz zaczynać temat. Te 17 miesięcy, które spędziłam w tym cudownym kraju uważam za początek mojej przygody. To właśnie tam od razu czułam się jak w domu, nawet bardziej niż w Polsce. Wyjazd był dotychczasowo moim najlepszym i najbardziej wartościowym doświadczeniem i mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości będę miała okazję po raz kolejny przybić do brzegów Terra Australis.

Tymczasem, kontynuują swoją przygodę w jednym z „Najszczęśliwszych Krajów Świata”, czyli w Danii. Nie ma jeszcze między nami intensywnej chemii, ale powoli uczę się rozumieć i lubić tutejszą kulturę, która zaskoczyła mnie już kilka razy. Zobaczymy co przyniesie los! Spodziewajcie się relacji 🙂

Ahoj!

Kas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *