6 rzeczy, które mnie zaskoczyły po przeprowadzce do Danii

Kopenhaga

Minął już ponad miesiąc odkąd spakowałam swój plecak, pożegnałam się z rodziną i znajomymi i wsiadłam w samolot kierujący się na północny zachód.

Nie przesadzę, jeśli powiem, że był to jeden z najbardziej intensywnych miesięcy w moim życiu.

Balansując między przyzwyczajaniem się do nowego miejsca, ogarnianiem zleceń z copywritingu, próbami dogadania się właścicielem mieszkania i załatwienia papierkowej roboty związanej z przeprowadzką i rozpoczęciem studiów – nie miałam siły usiąść i pisać na bloga.

Było pod górkę, ale powoli wszystko wychodzi na prostą. A ja, jak zwykle, z bananem na mordeczce i piątym kubkiem kawy w ręce, robię głęboki wdech, bo wiem, że wszystko się w końcu ułoży. A jak się samo nie ułoży, to ja to ułożę.

Tymczasem, od przyjazdu do Danii dzień po dniu odkrywałam coś, co mnie w tym okrzykniętym Najszczęśliwszym Kraju Świata, zaskakiwało. Na początku wydawało mi się, że przecież to kraj w Europie Zachodniej i nie będzie miał do zaoferowania wiele rzeczy, o których wcześniej nie wiedziałam.

A jednak…

Przyglądałam się wszystkiemu z zaciekawieniem i dokładając do tego trochę researchu w temacie historii i kultury Danii, stworzyłam krótką listę 6 ciekawostek, które mnie w kraju Wikingów zaskoczyły.

Jedziemy.

1. Flaga

A, właściwie to – FLAGI. Wszędzie, zawsze, na każdą okazję, w każdym rozmiarze. Duńczycy mają kompletną obsesję na punkcie swojej flagi. Nie przesadzam. Idąc przez miasto można zauważyć ją w totalnie przypadkowych miejscach, np., wetkniętą w ziemię w parku. Nawet dekorując jakieś miejsce na przyjęcie urodzinowe – bardziej popularne jest kupienie ozdób w postaci miniaturowych duńskich flag na sznurku niż konfetti.

Flaga Danii

Flagami zostaliśmy też przywitani na rozpoczęciu roku akademickiego.

Flaga Danii w cieście

 

2. Monety

Uwielbiam odwiedzać nowe kraje, bo mam wtedy zazwyczaj okazję posługiwać się inną walutą. Oprócz każdorazowego stresu kiedy na wstępie dostaję plik nieznanych mi banknotów i muszę ogarnąć nominały i ceny, to bardzo lubię uczyć się o danym kraju właśnie poprzez analizę lokalnej waluty. W Danii oficjalną walutą jest korona duńska. O tyle, o ile banknoty są dosyć zwyczajne, to monety mają oryginalny wygląd i ciekawą historię.

Śmieszna dziurka w środku monet o niższym nominale od razu przykuła moją uwagę. Dlaczego monety mają dziurę?

Korona duńska

Okazuje się, że wyjaśnień jest kilka, a najbardziej interesujące odnosi się aż do czasów Wikingów. Jedną z teorii jest fakt, że w sytuacji, w której Wiking chciał kupić sobie żonę, musiał nazbierać wystarczającą ilość pieniędzy, które potem miały być podarowane małżonce w postaci naszyjnika. Żeby udało się stworzyć naszyjnik – monety musiały mieć dziurkę, przez którą można było przeciągnąć sznurek.

Wyjaśnieniem, które obowiązuje obecnie jest fakt, że dziurka w monetach o nominałach 1,2 i 5 koron, pozwala osobom niewidomym na rozróżnienie ich od innych nominałów.

Nie wiem jak Wy, ja tam preferuje wyjaśnienie o Wikingach.

Pochodnia wikingów

3. Owoce na sztuki

Ok, może to ja jestem dziwna, ale Dania jest pierwszym krajem, w którym spotkałam się z sytuacją, w której wszystkie owoce i warzywa kupuje się na sztuki, a nie na kilogramy.

Nie, nie rozumiem filozofii, która za tym stoi. Nie ma to jakiegoś ogromnego wpływu na moje życie (oprócz tego, że pochłaniam tyle bananów dziennie co przeciętna małpa), ale mimo wszystko było to nie małe zdziwienie, kiedy nawet w dużych supermarketach owoce są sprzedawane na sztuki. A przecież jabłko jabłkowi nie równe..

4. Oddzielny pas

Małe zaskoczenie, które raz prawie kosztowało mnie kolizją. Otóż, jak wiadomo – Duńczycy kochają rowery. W moim miasteczku zdecydowana większość osób śmiga na dwukołowcach w każdą pogodę, o każdej porze dnia i nocy (A, mimo to, duża część społeczeństwa ma problem z otyłością!). Jednak oprócz oddzielnego pasa przeznaczonego dla rowerów, pasem tym poruszają się też motory. Teoretycznie jest to przeznaczone dla osób, które nie mają prawka i mogą poruszać się motorami do prędkości 30 km/h, ale w rzeczywistości przepis wydaje się być trochę naciągany i motocykle śmigają ścieżką, a nie ulicą.

Oddzielny pas dla motorów

5. Kannabis (i alkohol)

Ten temat zasługuje na oddzielny post. Niedawno odwiedziłam osławioną kolebką hipisów w Kopenhadze, czyli Christianię i moje zaskoczenie sięgnęło zenitu.

Przed wyprawą przeczytałam to i owo o historii tej dzielnicy, ale doświadczenie tego na żywo przerosło moje oczekiwania. Straganiki z wszystkimi rodzajami marihuany, nepalskie i hinduskie ubrania oraz pamiątki, tanie (jak na Kopenhagę) jedzenie i napoje, przeróżni ludzie mówiący w przeróżnych językach i wyluzowana atmosfera. Zapachniało mi Nepalem.

Christiania

Policja nie ma tam wstępu, więc Christiania kwitnie i przyciąga coraz większe rzesze młodych ludzi. Ale ciche przyzwolenie na spożywanie marihuany jest obecne w całej Danii. Moi znajomi, nieraz przyłapani z jointem, opowiadają z uśmiechem jak policjanci reagują na osoby, które łamią w ten sposób prawo. Zauważą, podejdą, pokręcą głową, poproszę o wyrzucenie i grzeczne pójście do domu. Ot, i tyle! Bez dramatów.

Inną ciekawostką jest przyzwolenie na alkohol. Młodzi Duńczycy już w wieku 16 lat mogą legalnie kupować piwo i wino. Co więcej – piwo można spożywać praktycznie wszędzie. Dla lepszego zobrazowania sytuacji – jako nowy rocznik otrzymaliśmy skrzynkę piwa na powitanie od naszych mentorów.  Picie alkoholu jest dozwolone na kampusie i mimo jego powszechności i łatwej dostępności, nie widziałam jeszcze sytuacji, w której byłoby to nadużywane.

Piwo na kampusie w Danii

6. Cynamon dla 25letniej singielki

Ostatnią ciekawostką, która ponownie skłoniła mnie do zrobienia małego researchu dotyczącego kultury i historii Danii, jest jeden z popularnych obyczajów.

Na czym polega?

Wyobraźcie sobie cynamon. Dużo cynamonu. Bardzo dużo cynamonu. Teraz, wyobraźcie sobie młodą dziewczynę. Niewinną. Singielkę, świętującą swoje 25 urodziny w gronie znajomych. A teraz przechodzimy do najlepszej części.

Wyobraźcie sobie młodą dziewczynę przywiązaną taśmą do jednego ze słupów na ulicy i grupę jej znajomych, którzy ciesząc się razem z nią, że wkracza w 26 rok życia, postanawiają obrzucić ją cynamonem. Od stóp do głów. Hura, zostałaś właśnie ochrzczona 25 letnią singielką! Na szczęście, działa też w przypadku singli, ale wydaje mi się, że jest dużo rzadziej stosowane.

Tradycje w Danii

W ten sposób, jedna z moich znajomych świętowała swoje urodziny, a wracając do domu zostawiała za sobą cynamonowy ślad w postaci aromatycznego zapachu i ziarenek. Nie chcę sobie nawet wyobrażać jak długo zajęło jej zmycie zapachu cynamonu z włosów. Ot, szacunek do tradycji!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *