A może by tak przestać się przygotowywać i zacząć działać? Złota zasada kuli śnieżnej.

bizneswoman

Lubię lotniska.

Kocham tę niezwykłą atmosferę i delikatną adrenalinę, kiedy z nutką niecierpliwości czekam aż wejdę na pokład samolotu i poczuję, że czeka na mnie nowa przygoda. Nowy kraj, nowi ludzie, nowe doświadczenia. To właśnie na lotniskach powstają (ostatnio sporadyczne) wpisy na mojego bloga, rodzą się nowe plany i pomysły.

Ale czekając na lotnisku w Barcelonie na swój lot, opóźniony o 8 godzin (!), dotarło do mnie coś, co podświadomie ignorowałam przez ostatnie 3 miesiące. Z konsekwencją maniaka robiłam te same rzeczy, za każdym razem naiwnie oczekując innych rezultatów. I wydaję mi się, że nie jestem wyjątkiem…

O czym mówię? Za chwilę się dowiesz, ale najpierw…

Plany. Listy. Marzenia.

marzenia

Wszyscy lubimy tzw. „daydreaming”. Myślimy, piszemy i opowiadamy o naszej przyszłości, o planach, które pragniemy zrealizować. Tylko, że zbyt często, wszystkie podróże, wymarzone prace, przewidywane sukcesy i (niechętnie wspominane) porażki, istnieją tylko na papierze. A życie przepływa tuż obok.

Zanim zaczniesz czytać dalej, odpowiedz sobie szczerze na pytanie:

Co DZISIAJ zrobiłeś/aś, co REALNIE przybliżyło Cię do realizacji Twoich planów?

Czy zrobiłeś/aś cokolwiek…?

Czy, jak większość z nas, pozwoliłeś/aś codziennym obowiązkom przytłoczyć Cię do tego stopnia, że niemożliwym stało się wciśnięcie do Twojego grafiku czegoś, dzięki czemu za miesiąc, pół roku czy 2 lata będziesz w miejscu, o którym marzysz?

Niestety, prawda kłuje w oczy.

Sztuka w Warszawie
Znalezione na jednym z budynków na Ochocie.

Zbyt często nasze plany pozostają tylko na etapie przygotowań. Ba! Często nie wychodzą one po za nasze myśli i siedzą sobie w naszej głowie, stając się nie czynnikiem, który nas motywuje, a ciężarem, który przypomina nam, że coś znowu się nie udało. Zastanawia mnie, dlaczego tak rzadko podnosimy rękawicę, kiedy życie rzuca nam wyzwania.

Lenistwo?

Strach?

Brak konkretnego planu?

Brak umiejętności?

Brak czasu?

jak zacząć działać?

Powodów i wymówek jest mnóstwo, ale sama ich identyfikacja nie przybliży Cię do znalezienia złotego środka, dzięki któremu osiągniesz sukces. Owszem, dobrze jest poznać swoje słabsze strony, ale jeśli nie podejmiesz żadnej akcji, pozostaniesz w tym samym miejscu.

Nie przesadzę, jeśli powiem, że „to miejsce” jest jednym z najbardziej toksycznych i frustrujących doświadczeń, jakie mnie spotykają (również ze względu na mojego Achievera w zestawie z testu Gallupa). Uczucie frustracji, zmęczenia i ciągłe planowanie, ale rezultatów brak. W ostatnim czasie trafiłam do tego miejsca na długo. Zbyt długo.

I właśnie otrzymując od losu niespodziewane 8h na lotnisku stwierdziłam, że…

Może by tak warto przestać się przygotowywać i zacząć działać?

Graffiti w Warszawie

Bez skomplikowanych planów, bez nakreślonej wizji każdego możliwego rozwiązania. Ot tak, po prostu, stosując jedną z najważniejszych zasad, dzięki którym udało mi się już zrealizować moje marzenia w przeszłości (tutaj pisałam więcej). Jaka to zasada?

„Każdego dnia rób konsekwentnie JEDNĄ rzecz, która bezpośrednio przybliży Cię do realizacji Twoich planów”.

Oczywiście, fajnie jeśli uda Ci się wprowadzić do grafiku więcej dobrych nawyków, ale wystarczy jedna, jedyna, nie wymagająca dużego wysiłku czynność, która przybliża cię do Twojego celu. Haczyk jest jeden: KONSEKWENCJA. (Więcej o produktywności pisałam też tutaj).

Dlaczego zasada kuli śnieżnej jest skuteczna?

Nieważne czy jesteś w domu, w podróży, czy cały dzień w pracy. Ważne, żeby czynność, którą sobie ustalisz wykonać codziennie. Zasada małych kroczków (kula śnieżna) zawsze działa. Oczywiście, w zależności od Twojego celu, możliwe, że w pewnym momencie będziesz musiał włożyć większy wysiłek w osiągniecie tego, co sobie założysz. Zasada, o której wspominam jest skutecznym narzędziem w budowie dobrych nawyków. Dzięki temu, kiedy przyjdzie moment, w którym będziesz miał okazję się wykazać lub osiągnąć swój cel, będziesz dużo lepiej przygotowany. Przykłady?

  • Łatwiej jest zobowiązać się do pisania 500 słów dziennie „do szuflady” niż do napisania całej książki w ciągu roku.
  • Łatwiej jest zobowiązać się do 10 pompek dziennie niż do 3 godzin w tygodniu na siłowni.
  • Łatwiej jest odkładać 2zł dziennie niż obiecać sobie, że w ciągu roku wyjedziemy na wakacje do Tajlandii.

Małe kroczki budują duże sukcesy, a budowanie samodyscypliny jest dużo łatwiejsze, kiedy nowy nawyk jest mało zauważalnym (ale w długim okresie znaczącym!) dodatkiem do naszego codziennego życia.

Rishikesh Indie
Znalezione w Indiach.

Ja postanowiłam ponownie zobowiązać się do pisania (tutaj wpis o prowadzeniu dziennika). Codziennie. 3 strony każdego poranka, dla „rozpisania się”. Nie na bloga, ale dla siebie, do szuflady, żeby konsekwentnie poprawiać swój kunszt i wzmacniać swoją samodyscyplinę.

A Ty?

Na jaki mały krok się dzisiaj zdecydujesz?

Nie czekaj.

Nie planuj.

DZIAŁAJ!

Do napisania,

Kas

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *